I dzień wiosny = dzień wagarowicza

jak chodziłam do podstawówki to łaziłam na wagary często, nie tylko od święta 🙂 wyjeżdżałam z miasta jak najdalej się dało.
w ogólniaku akurat w ten dzień lubiłam chodzić na lekcje 🙂 nie dlatego, że były skrócone czy działo się coś ciekawego (choć z tych powodów też), ale najbardziej podobały mi się te starania nauczycieli „co by zrobić żeby uczni w tym roku zaciągnąć do szkoły w ten dzień”. z tego co pamiętam to nieraz udawało im się „przyprowadzić” dużo osób, no ale zawsze nadal znajdował się ktoś kto był na tyle odważny, ale np. potem musiał lekcje odrabiać w jakąś sobotę (przykład kolegi z innego miasta) 🙂
no a teraz jestem na studiach zaocznych, więc nie mam jak uciec ze szkoły i już też niewiem czy bym to zrobiła…

a wy jak spędzacie ten dzień?
i co o nim myślicie?

11 thoughts on “I dzień wiosny = dzień wagarowicza

  1. Jak byłam w podstawówce czy gimnazjum to tesh się uciekało i zazwyczaj coś piło, potem jak byłam w zawodówce to nie zawsze dało się wagarować bo jak wyszło to w dzień praktyk to nie mogłam 😛 a teraz jak jestem w wieczorówce to nie uciekam z lekcji i tak mamy lekcje tylko 3 razy w tyg. i są strasznie luzackie w porównaniu do innych szkół….nio w tym roku leje na ten system i idę do szkoły 😀

  2. A ja mówiac szczerze to nawet nie odczówam, tego że to jakiś „inny” dzień. Byłem dzisiaj w budzie i nie musiałem nawet iść na baje, bo pierwsze lekcje były lajtowe, a z reszty nas zwolnili. Bradziej mnie interesuje kiedy nadejdzie prawdziwa wiosna 😀 tak przy okazji wszytkiego najlepszego dziołcha, żebyś sie miała w kim zakochać na wiosna(jak co jo jest wolny;) narazie

  3. a ja dzisiaj bylem na winie w moim BARZE ZA WINKLEM (przytulna piaskownica w podworku obok mojej uczelni)i stoimy i pijemy winiaka a tu kto przez podworko bieży? Profesor Miodek! Usmiechnal sie do nas i sobie poszedl. A potem zasnelem na wykladziei bylo git! pozdro Danto!;)

  4. a ja dzisiaj zawitalam w szkole, po tygodniu choroby:) pani z analizy puscila nas wczesniej i nie miereczkowalismy drugie roztworu:p poza tym mialam isc na piffko z „bylym” przyjacielem, ale nie dalam rady – spalam:p odrobimy to jeszcze:) wczesniejsze Dni Wagarowicza byly normalnie wagarowe:)

  5. A ja w ten piekny dzien zaczelam od zaspania na pierwsza lekcje, ale spoznilam sie tylko 10 nim 🙂 nastepnie jak mielismy angielski z kartkowki dostalam 5 🙂 i w sumie mialam tylko 4 lekcje bylo lajtowo 🙂 pozdrawiam czytajacych

  6. a my zzrobilismy marzanne, kupilismy tanie wina i piwa i poszlismy spalić suke:P spalilismy, potem chcielismy jeszcze utopić w wiśle i zaczal snieg padać:) dziwne:)

  7. Cóż…teraz to juz tak tego nie odczuwam jak kiedyś.Szkolne czasy się skończyły,teraz studia…Ale przyznam szczerze,że nie moglam usiedziec na wykładzie jednym i postanowiłam z niego zrezygnować na rzecz pifka na swieżym powietrzu:D Była taka piekna pogoda…tylko gdzie ta wiosenna zieleń??!!Jestem jednak pelna nadziei, ze wiosna w końcu przybedzie do nas…Oby.Pozdrawiam:)

  8. a ja mam wagary cały rok. nic nie robie i nie chodze do szkoły, choc podobno jeszcze studiuje. kazdy orze jak moze. kiedys …nie pamietam… ogolnie ja zawszew sobie robilam wolne kiedy chcialam. w liceum ..chyba sie przebieralismy..ale juz nie pamietam tego za bardzo..bo to bylo naprawde bardzo dawno temu.

Dodaj komentarz