Rok: 2014

No i zbliża się ostatni dzień roku 2014. Moje plany i życzenia.

2 komentarze

No i zbliża się ostatni dzień roku 2014. Plany już mam. W tym roku postanowiłam nie siedzieć w domu tak jak dwa lata ostatnio. Delektowałam się domkiem. Było ok, spokojnie. W tym roku potrzebuję odmiany i towarzystwa. Z imprezy z chłopakiem, z którym się spotykam zrezygnowałam na koszt spotkania z psiapsiółą. Zawsze to jakaś odmiana. To oczywiste, że spanikowałam jeśli chodzi o Niego. Szukałam wymówki i znalazłam. Z tą koleżanką do Niego nie pójdę – a właściwie do Niego, Jego Siostry i kilku osób im tylko znanych. Wiem, że żadnej siksy sobie nie przyprowadzi skoro do końca namawia mnie mimo […]

Tak wiem, jestem niedobra

3 komentarze

Jestem okropna, bo nie piszę nic od tak dawna, chociaż mam wolne od pracy. Dobra, zmieniłam miejsce tymczasowego zamieszkania na własne, ale to jeszcze nie powód. Przecież mam tu więcej czasu. Dużo się działo, ale jednak to wszystko jest jeszcze zbyt intensywne żeby opowiadać. Lepiej niech minie trochę czasu i się ułoży. Muszę znów wrócić do siebie i swojego świata. Zająć się sobą. Odezwę się jak mnie natchnie albo znów dopadną wyrzuty sumienia… A wiedzieliście co oznacza pet peeves? Nauczyłam się dziś tego wyrażenia. http://mojetesty.pl/content/slownik/133814.html

Każdy kolejny poranek lepiej się wstaje.

1 komentarz

Zaczynam w tym tygodniu pracę o 6. To straszna pora. No ale kończę już o 14. I teoretycznie potem jestem wolna. Niby najwięcej dnia podczas tych zmian mogę wykorzystać. A jednak nie cierpię ich. Zwykle odsypiam jakieś popołudnie caluśkie. Gdy robiłam to już w poniedziałek to potem około środy byłam w połowie zmiany żywa. Lecz i tym razem miałam sprawy do zalatwienia wymagające wyjscia z domu, więc przespałam wtorek. I kawałek środy. Tak więc dla siebie mam tylko końcówkę tygodnia. To jak mogę lubić te zmiany? Żadne sposoby na pobudkę się nie sprawdzają. Rano jestem jak zombie, które przetransportowuje się […]

Wczoraj obudził mnie postawny pan Strażak.

1 komentarz

Około 10 obudziło mnie dobijanie się do drzwi. Chwilę wcześniej słyszałam sygnał syreny i pomyślałam, że to karetka wjeżdżająca w osiedle. Jednak zaraz po tym mi się przysnęło. Dzwonek przy drzwiach mamy bardzo cichy i to ostre walenie było potrzebne. Inaczej nikt by u nas drzwi nie otwierał… W okach zasłony zasunięte, więc nie wiedziałam co się dzieje na ulicy. Usłyszałam męskie głosy za drzwiami i lekko się przestraszyłam kto to i po co. Warknęłam „kto tam?” (nie lubię nagłych pobudek) i pan powiedział skąd jest i czy mogę otworzyć. Odkluczyłam drzwi, pan Strażak wyjaśnił, że sąsiadka z dołu twierdzi, […]

Pierwszy kryzys z tęskonty za komputerem…

2 komentarze

Zapomiałam zasilacza i nie mam od kogo pożyczyć w tym wielkim mieście. Na kupno drugiego, choć przydałby się, żeby nie musieć wozić w tą i spowrotem, mnie obecnie nie stać. Mały Asusek już dwa dni temu został schowany do szafy. Jeszcze w poniedziałek dokończyłam baterię, bo zamówiłam silnik do autka, zrobiłam przelew, zsynchronizowałam evernota i zaczął padać. Chciałam go uśpić żeby w razie czego jeszcze coś móc sprawdzić, ale zastrajkował i gdy po parunastu minutach wróciłam do pokoju, on dalej próbował coś robić w tle… to ja zezłościłam się na niego i go na chama wyłączyłam. Po chwili jednak się […]

Po weekendzie

1 komentarz

Tak sobie właśnie wyleguję przed laptopkiem. Zastanawiałam się przy robieniu tego zdjęcia czemu kable do białych laptopków są czarne. Coś skaczę po tematach. Pisać miałam o ostatnich dniach… A więc po przemeblowaniu wzięłam się za malowanie tyłów szafek, bo już nie stoją one przy ścianie tylko przy rurach łóżka i są widoczne z „kącika wypoczynkowego”. Trochę brakło, więc dostawiłam meble, pomyłam i poukładałam sobie w szafkach. Gdy skończyłam nagle pojawił się sąsiad i wyciągnął mnie do castoramy. On kupił coś sobie, a ja sobie – farby i wałek. Potem piwko. Potem robienie manicure… Te dwa złączone pazurki są ciepłe, a […]

Mam wolne. A więc biorę sie do pracy.

Dziś mam wolne. Wieczorem po pracy przyjechałam do siebie, do własnego domku. Ostatnio stąd uciekłam, bo źle tu się czułam. Troszkę byłam przemęczona, bo w okolicy znalazłam dodatkową pracę, a do tego w domku jest awaria wody i nie mam bieżącej. Poza tym chciałam brać się za remont kuchni, a dokładniej ścian. Wymontowałam okap. Nowy piękny leży w kącie od jakiegoś czasu. Stary dałam do innego kąta i miałam pustą ścianę. A w kolejny weekend sąsiedzi i zarządca robili jakieś remonty i powitał mnie gruz przy drzwiach, plamy na suficie i … popękana ściana. Ta tragiczna (bo nierówna), na której […]

O świderkach, piciu i książkach.

2 komentarze

Pogoda do dupy jest. Internet śmigający jest. Piękny, działający laptop jest. Żołądek pełny jest. Kawa była. Wolne godzinki są. Czego mi więcej trzeba? Mogłabym siąść teraz do laptopa i pisać aż mi się oczy zaczną same zamykać … No ale zastanówmy się o czym. Moje sprawy ostatnio są takie poskręcane. Jak świderki. Jak makaron. Może jednak jestem głodna? A te świderki z wakacji, które mi się właśnie przypomniały, były takie kolorowe… Zielony był o smaku kiwi. Kiwi kojarzy mi się z piciem. Jednak może chce mi się pić? Mama mówiła, że ciocia zmarła od tego, że nie piła dużo płynów. […]

Ktoś ukradł lamy. Dlaczego?

4 komentarze

Ktoś ukradł lamy. Takie zwierzątka wielbłodąpodobne. Kilka sztuk. Już z miesiąc temu. Nie pozostało po nich żadnego śladu. Mieszkały sobie w zagrodzie jakieś 100 metrów od drogi międzywioskowej. Były z niej widoczne. Ktoś się nie bał i zaje….  Były karmione i pod opieką znajdującego się kilkaset metrów dalej ośrodka ze zwierzakami „półdzikimi”. Jedyne co na myśl mi przychodzi to kasa (drogi interes) i mięso (jak smakuje lama?). Straszny ten kraj. Straszni ci ludzie. Gdzieś wśród nas wychował się złodziej lam…

O dziś i nie o dziś.

3 komentarze

Znów nie mam sił się zabrać za pisanie notek. A tyle się dzieje… np. to zdjęcie zrobione zostało przeze mnie zaledwie kilka godzin temu. Teraz przysypiam. Doczytałam przed chwilą kolejną książkę (ostatnio je pochłaniam łapczywie). Planuję wspomnieć o każdej choć trochę, ale nie dziś. Właśnie dopiłam kolejną już kawę i ani trochę mnie nie obudziła, więc podejrzewam, że całkiem niedługo skończy się dla mnie ten dzień…

Niepokojący sen..

Czasem obudzi mnie jakiś straszny sen. Nie wiem wtedy gdzie jestem i czy muszę wstawać. Otwieram oczy, mam pustkę w głowie i zastanawiam się „dlaczego?”. Jest wieczór, a ja pamiętam jeszcze co mi się śniło kilka godzin temu. Właściwie to pamiętam kto w nim brał udział i w jakim strasznym stanie się obudziłam – cała zapłakana i roztrzęsiona. Czyżby to było z tęsknoty za tymi dwoma osobami? Jednego z nich nie ma wśród żywych, a z drugim nie wiem co się teraz dzieje. Zastanawiałam się czemu przyśnili mi się razem akurat dziś, może coś tam się stało, te półtora tysiąca […]

Ogłaszanie na fb daty swoich urodzin. Tak / Nie ?

1 komentarz

Nie rozumiem czemu miałabym podawać moją datę urodzenia na facebooku. Ci, na którym zależy żeby o mnie pamiętać spytają mnie o datę i im ją podam. Po co zapisywać to w jakiejś społecznościówce? Przychodzą mi tylko takie myśli:   – Żeby wymusić życzenia? – Żeby ścigać się kto ma ich więcej? – Żeby wiedzieć kto danego dnia zajrzał na facebooka?   Owszem, opcja przypominania o dacie urodzin bliższych znajomych jest fajna, ale po co to upubliczniać i danego dnia wszystkim (np. z listy) wysyłać powiadomienia? Niektóre daty powinno się pamiętać. Zwłaszcza gdy się chce zrobić przyjemność bliskim. Ale naprawdę nie […]

Pisana rozmowa z siostrą.

32 komentarze

Z moją siostrą się tak fajnie PISZE, że aż mnie zainspirowała do tego wpisu. Czasem, a właściwie odkąd mam znów telefon z Androidem rozmawiamy przez Talka, czyli czat Gmaila. Jest domyślnie zainstalowany w każdym telefonie z tym systemem. Wystarczy mieć konto Google, podłączyć się, pozapraszać osoby i heja…  Rozmowy pisane są inne niż te mówione, to oczywiste. Jednak ja z nią nie poruszam pewnych tematów na żywo. Rzadko się widujemy, a jak już to w przelocie. Tylko na urlopie miałyśmy czas coś więcej porozmawiać. A to było bardzo bardzo bardzo dawno temu…  Szczerze mówiąc to tej mojej siostry nigdy nie […]

Oj ciężki to był dzień. Krótki i intensywny.

Oj ciężki to był dzień. Do 2 czytałam ebooka, obżerałam się i rozmawiałam ze znajomymi na fb. Potem spałam do 11. Obudził mnie kurier z umową z sieci, do której przychodzę i nie wydał mi tejże z powodu wyciętych ramek przy skanowaniu dowodu (w sensie, że nie widać kształtów dowodu, tylko są prostokątne wycięcia przodu i tyłu). Podobno ta sieć taka czepialska.. no trudno, mi się nie śpieszy, a kurier do mnie zawita za kilka dni znów. Potem była kąpiel i bolesna depilacja jednej (tylko) nogi. Ledwo zdążyłam zrobić sobie dwie kanapki. Jedną zjadłam w aucie jadąc do pracy, a […]

Porządek w głowie a porządek w mieszkaniu.

Lubię porządek, ale każdy wie jak ciężko go utrzymać. Już po 1 dniu ciuchy nie chcą się same poskładać i wrócić do szafki. Złośliwość rzeczy martwych czy złe nawyki? Po tygodniu widzę kurz na podłogach. Do tego wszędzie kłaki kota, w końcu to pora na zmianę futerka. Muszę wspomnieć, że zdarzyło mi się włączać sobie Perfekcyjną Panią Domu, a do tego subskrybuje dwa blogi na temat sprzątania o podobnej nazwie. Zasada sprzątania „do sucha” sprawiła, że rzeczywiście jest od razu czysto! A, i pamiętam jeszcze jakiś program z dwoma angielkami – jedna chuda druga większa.  Tu zdjęcie aktorki z polskiej […]