Urlop z rodzicami – nuda?

godz. 16

No to jesteśmy. Śląsk zaliczony. Wizyta u chorego wujka i 80-letniej cioci. Przy okazji nawinęła się druga ciocia i kuzyn. Teraz zameldowaliśmy się w hotelu i głód ciągnie nas w stronę drzwi wyjściowych.

godz. 21

Poszliśmy na miasto. Chyba pierwszy raz tramwajem z dwojgiem rodziców. Lepiej późno niż wcale. Trochę to może mało dziwne, ale dla mnie bardzo niecodzienne. Zwykle podróżują samochodem od-do. Pochodziliśmy po rynku. Zjedliśmy niedaleko słynnej Piwnicy pod Baranami i napiliśmy się piwa. Potem spacerkiem na przystanek. Smoka powitaliśmy, a raczej on nas powitał, bo od niego zaczęliśmy zwiedzanie. Dołączam kilka zdjęć.

Takim autem można pojeździć w dalekie podróże:

DSC02789

Pokój hotelowy:

DSC02792

Smoczek (czyli stały punkt programu w Krk):

DSC02795

Prawie puste Sukiennice (co jest? przecież sezon się już zaczął…):

DSC02808

Widoczek z knajpki:

DSC02813

A na koniec pokazuję urocze smoczątko, jakie mój romantyczny tatuś kupił mojej mamusi:
DSC02821

2 thoughts on “Urlop z rodzicami – nuda?

  1. No tak, takim autem można. Ale naszym też się da ;).

    A smok krakowski… OJ, pamiętam wycieczkę do Krakowa w podstawówce. Ależ strasznie, niewyobrażalnie nieskończenie się zawiodłem. Nastawiłem się na zupełnie innego smoka, bajkowego, takiego dinozaura ze skrzydłami a tutaj… metalowe, powyginane „coś”. I od tamtego czasu mi się przestał podobać…

    1. Ja z tym metalem się jakoś pogodziłam. Tylko zastanawiam się czemu ma coraz więcej metalu w paszczy. Aparat ortodontyczny czy co? 😉 Za to maskotki milusie :). I jakiś festiwal smoków jest w Krk.

Dodaj komentarz