Po weekendzie

image

Tak sobie właśnie wyleguję przed laptopkiem. Zastanawiałam się przy robieniu tego zdjęcia czemu kable do białych laptopków są czarne. Coś skaczę po tematach. Pisać miałam o ostatnich dniach… A więc po przemeblowaniu wzięłam się za malowanie tyłów szafek, bo już nie stoją one przy ścianie tylko przy rurach łóżka i są widoczne z „kącika wypoczynkowego”. Trochę brakło, więc dostawiłam meble, pomyłam i poukładałam sobie w szafkach. Gdy skończyłam nagle pojawił się sąsiad i wyciągnął mnie do castoramy. On kupił coś sobie, a ja sobie – farby i wałek. Potem piwko. Potem robienie manicure…

image

Te dwa złączone pazurki są ciepłe, a ta reszta zimna. Lakier żelowy termiczny :). Dzień później dokończyłam malować szafki (wałkiem lepiej maluje się olejną farbą!) I się leniłam tzn odpoczywałam sprzątając i krzątając się po domku.
Następnego dnia rano pojechałam do Miasta i pochłonęło mnie. Dwa ranki pracy i dwa popołudnia przespane. Zatoki mnie bolały przeokropnie wczoraj, ledwo dałam radę w pracy.
Dziś już znacznie mi lepiej. Zrobiłam kilkunastokilometrowy kurs po mieście, a potem obiad. Skończę go szamać, może jeszcze jedną kawkę walnę, bo i tu trzeba posprzątać i wzięłam sobie ręczne robótki, które umożliwią mi wyżyć się artystycznie. Ale najpierw film… tzn. „Efekt motyla 3”.

One thought on “Po weekendzie

Dodaj komentarz