Miesiąc: Grudzień 2014

No i zbliża się ostatni dzień roku 2014. Moje plany i życzenia.

2 komentarze

No i zbliża się ostatni dzień roku 2014. Plany już mam. W tym roku postanowiłam nie siedzieć w domu tak jak dwa lata ostatnio. Delektowałam się domkiem. Było ok, spokojnie. W tym roku potrzebuję odmiany i towarzystwa. Z imprezy z chłopakiem, z którym się spotykam zrezygnowałam na koszt spotkania z psiapsiółą. Zawsze to jakaś odmiana. To oczywiste, że spanikowałam jeśli chodzi o Niego. Szukałam wymówki i znalazłam. Z tą koleżanką do Niego nie pójdę – a właściwie do Niego, Jego Siostry i kilku osób im tylko znanych. Wiem, że żadnej siksy sobie nie przyprowadzi skoro do końca namawia mnie mimo […]

Tak wiem, jestem niedobra

3 komentarze

Jestem okropna, bo nie piszę nic od tak dawna, chociaż mam wolne od pracy. Dobra, zmieniłam miejsce tymczasowego zamieszkania na własne, ale to jeszcze nie powód. Przecież mam tu więcej czasu. Dużo się działo, ale jednak to wszystko jest jeszcze zbyt intensywne żeby opowiadać. Lepiej niech minie trochę czasu i się ułoży. Muszę znów wrócić do siebie i swojego świata. Zająć się sobą. Odezwę się jak mnie natchnie albo znów dopadną wyrzuty sumienia… A wiedzieliście co oznacza pet peeves? Nauczyłam się dziś tego wyrażenia. http://mojetesty.pl/content/slownik/133814.html

Każdy kolejny poranek lepiej się wstaje.

1 komentarz

Zaczynam w tym tygodniu pracę o 6. To straszna pora. No ale kończę już o 14. I teoretycznie potem jestem wolna. Niby najwięcej dnia podczas tych zmian mogę wykorzystać. A jednak nie cierpię ich. Zwykle odsypiam jakieś popołudnie caluśkie. Gdy robiłam to już w poniedziałek to potem około środy byłam w połowie zmiany żywa. Lecz i tym razem miałam sprawy do zalatwienia wymagające wyjscia z domu, więc przespałam wtorek. I kawałek środy. Tak więc dla siebie mam tylko końcówkę tygodnia. To jak mogę lubić te zmiany? Żadne sposoby na pobudkę się nie sprawdzają. Rano jestem jak zombie, które przetransportowuje się […]

Wczoraj obudził mnie postawny pan Strażak.

1 komentarz

Około 10 obudziło mnie dobijanie się do drzwi. Chwilę wcześniej słyszałam sygnał syreny i pomyślałam, że to karetka wjeżdżająca w osiedle. Jednak zaraz po tym mi się przysnęło. Dzwonek przy drzwiach mamy bardzo cichy i to ostre walenie było potrzebne. Inaczej nikt by u nas drzwi nie otwierał… W okach zasłony zasunięte, więc nie wiedziałam co się dzieje na ulicy. Usłyszałam męskie głosy za drzwiami i lekko się przestraszyłam kto to i po co. Warknęłam „kto tam?” (nie lubię nagłych pobudek) i pan powiedział skąd jest i czy mogę otworzyć. Odkluczyłam drzwi, pan Strażak wyjaśnił, że sąsiadka z dołu twierdzi, […]

Pierwszy kryzys z tęskonty za komputerem…

2 komentarze

Zapomiałam zasilacza i nie mam od kogo pożyczyć w tym wielkim mieście. Na kupno drugiego, choć przydałby się, żeby nie musieć wozić w tą i spowrotem, mnie obecnie nie stać. Mały Asusek już dwa dni temu został schowany do szafy. Jeszcze w poniedziałek dokończyłam baterię, bo zamówiłam silnik do autka, zrobiłam przelew, zsynchronizowałam evernota i zaczął padać. Chciałam go uśpić żeby w razie czego jeszcze coś móc sprawdzić, ale zastrajkował i gdy po parunastu minutach wróciłam do pokoju, on dalej próbował coś robić w tle… to ja zezłościłam się na niego i go na chama wyłączyłam. Po chwili jednak się […]