Debilka bez wykształcenia..

Dla niektórych wykształcenie ma znaczenie. Tylko nie jestem pewna po co?
Niestety przeważnie są to osoby, które oceniają po pozorach. Chodzi mi o to, że osoba dowiaduję się, że ktoś pracuje w prostym zawodzie fizycznym, więc twierdzi, że na pewno nie ma ona wykształcenia jakiegokolwiek. Sądzi, że w takiej pracy może pracować tylko osoba po podstawówce. To niesprawiedliwe! To jest właśnie ocenianie po pozorach, stereotypowe myślenie, szufladkowanie. Po co i na co to komu? Taki człowiek ma klapki na oczach. Ja nie rozumiem jak można być kimś takim ociemniałym?

Niejednokrotnie byłam oceniana właśnie w ten sposób. Pracuję w zawodzie, w którym poradzi sobie prawie każdy. Na nic tu szkoły, to raczej kwestia sprawności fizycznej i precyzyjności. I to wcale nie znaczy że osoba z wyższym wykształceniem albo zawodowym (z jakimś doświadczeniem w swoim zawodzie) zawsze sobie tam poradzi. Nie, to nie jest tak. I taka osoba może sobie w mojej firmie nie dać rady.

Więc po co oceniać? I po co porównywać?

Nigdy nie zrozumiem tego, że słów takich jak „lepszy” i „gorszy” używa się w odniesieniu do ludzi. Dlaczego? Dlaczego ten ktoś ocenia kogoś, kogo nie zna, tylko i wyłącznie na podstawie zawodu, albo innej aktywności?

Nie szanuję takich ludzi. Oni nie mają szacunku do innych, więc uważam że nie zasługują na niego.

W podstawówce było u mnie dużo dziewczyn. Zwykle byłyśmy podzielone na 2 grupy. Pierwsze były lubiane przez nauczycieli, lubiły się wyróżniać (nauką, pieniędzmi, powodzeniem u chłopaków), a te drugie nie. Czasem grupa pierwsza była nazywana „kujonkami”,  czasem „przebojowymi”, czasem „tymi ładnymi”. A druga „szarymi myszkami”, „grzecznymi dziewczynkami”. Ja przeważnie należałam do tej drugiej. Ale pamiętam też, że parę razy więcej czasu spędzałam z tymi pierwszymi.
Pewnego dnia spytałam koleżankę z grupy drugiej gdzie jest Jola, A ta mi odpowiedziała, że w tej lepszej grupie.. Ręce i nogi mi opadły.
To w tamtym momencie uświadomiłam sobie, że nie chce się zadawać z tą dziewczyną, że jej kompleksy mnie przerastają. Już nie chciałam być jej koleżanką. Nie chciałam się do niej stać podobna i uwierzyć, że ja i ona jesteśmy te „gorsze”, nie czułam się tak. Pamiętam, że próbowałam jej to wytłumaczyć używając słowa „inne”, ale nic z tego nie zrozumiała. No trudno, nie każdy w podstawówce jest już taki mądry jak ja wtedy byłam :-).

Ludzie są równi. I wbij to sobie do łba raz na zawsze. I wbij to temu kto jeszcze o tym nie wie..