Uwaga, uwaga!
A dziś zamieszczam moje wypracowanie z podstawówki, z klasy 7,
pt. „Spojarzałam na starą fotografię”.

Brzmi ono tak:

Zbliżają się moje urodziny. Postanowiałam, że właśnie tego dnia wybiorę się na strych, gdzie trzymamy stare rzeczy. Mama dużo mi mówiła o swoim dzieciństwie, wieku młodzieńczym, dorosłości, a także o moim porodzie. Od dwóch miesięcy mam wielką ochotę się tam wybrać. Chciałabym zobaczyć jak życie mamy wyglądało przed moimi narodzinami.
Dzisiaj tam pójdę, nie wytrzymam do poniedziałku. Wchodzę na strych. Wzrokiem ogarniam stare meble, sprzęty domowe i albumy. Jeden z nich był otwarty. Podeszłam bliżej, wzięłam go do ręki. Spojrzałam na starą fotografię.. Była na niej osoba z czarnymi włosami, siedziała na ławce, w ręku trzymała małą dziewczynkę. Obok niej siedział wysoki jasny blondyn – to mój tato, on miał na rękach dwie dziewczynki. Poznałam, która jest najstarsza, a która najmłodsza, ja byłam tą średnią, która przytulała się do czarnowłosej koniety. To moja mama.Przejrzałam jeszcze kilka albumów, oglądnęłam książki w języku rosyjskim i niemieckim. Z dołu nie dobiegały żadne głosy. To te wielkie drzwi je zatrzymywały. Nie miałam przy sobie zegarka, ale wiedziałam, że jest już późno. Trochę byłam na siebie zła, że nie przeczekałam jednego dnia dłużej – wtedy są moje urodziny. Wcale nie czułam się zmęczona, postanowiłam jeszcze trochę pooglądać. Położyłam się na kanapie i zaczęłam czytać mamy pamiętnik. Był tam opisany ten dzień, w którym zrobione zostało tamto zdjęcie. Było to, gdy miałam 5 lat, mama jechała do Wrocławia, żeby sprawdzić, czy jesteśmy zdrowe z siostrami. Obudziło mnie pukanie do drzwi. Okazało się, że wcale nie jestem na strychu, ale w moim pokoju. Zobaczyłam na kalendarz – 24 stycznia. Bardzo się cieszyłam, że wytrzymałam, ale.. spojrzałam na fotografię, którą trzymałam w ręku. Skąd ona się tu wzięła?


Opis pani nauczycielki: Treść bardzo dziwna. Niewiele refleksji związanych z fotografią. Krążysz obok tematu.
Nie pamiętam tego wypracowania. Nie pamiętam czy taka sytuacja miała miejsce czy to była fikcja literacka. Widzę, że już jak byłam mała to lubiłam zdania wielokrotnie złożone. A nauczycielka wtedy tylko poprawiała przecinki. Nie skrócała ich. Po przeczytaniu zakończenia wypracowania podejrzewam, że byłam z siebie dumna. Całkiem ładnie to zakończyłam. Trója za pracę na pewno mnie nie usatysfakcjonowała. Fajnie, że nauczycielka stwierdziała, że treść dziwna. Myślę sobie teraz, że jednak to czytanie grozy dla nastolatków miało na mnie wpływ. Tak czy siak uważam, że całkiem mi to dobrze poszło i w temat się wpasowałam.