życie tu i teraz

Tak tylko się przypominam..

Tak się zbieram do pisania i już prawie miesiąc mija od ostatniego „wpisu”, a właściwie zdjęcia pieska. Dużo się działo. Zmarła mi bardzo bliska osoba. Po mału zbieram się na nowo i żyję dalej.. Czytam blogi tak samo dużo jak wcześniej. Tylko coś do pisania się nie mogę zabrać. Nawet nowy komputer nie sprawił żebym siadła i opisała coś ciekawego. A takich rzeczy zawsze dużo dzieje się w moim życiu. Planuję urlopy, szukam chwil dla siebie pomiędzy pracą. Odezwę się wkrótce..

Mam psa..

Oto foto mojego pieska: Co tam, że bokiem wklejony.. Śliczny, prawda? To tylko na jakiś czas, ale zobaczymy jak długo ze sobą wytrzymamy. Mam straszną alergię :/.

Wolne przed wolnym :)

Denerwuję się. I to bardzo. Zostało 4 dni do operacji. Od dzisiaj siedzę na wsi. Znalazłam sobie parę rzeczy do zrobienia. Końcówki remontów. Dzisiaj wstałam po 13. Chyba to efekt nocek, nerwów i połączenia ciepłej kołdry z mega wygodnym materacem.. Pierwszej wolnej od pracy nocy przyjechałam do miasta, położyłam się i nie mogłam spać. Wstałam gdy usłyszałam, że ktoś już jest na nogach o 6. Pokręciłam się tam, przydałam się i potem pojechałam do siebie, po drodze zahaczając o mechanika do mego autka. Przyjechałam na wieś grzać chałupkę i zostawić kotka. 4 stopnie na dworze, a 5 w domu.. Tak tu […]

Niedziela w mieście z licznikiem czasu..

Co robiłam w niedzielę: 3 godz układałam zdjęcia przy komputerze (główne zajęcie) 3:50 czytałam różne artykuły i doczytałam książkę o efektywności 1 godz spędziłam nie robiąc nic produktywnego 1:30 jadłam (!?) 30 min spędziłam w kuchni 30 min zajęło mi palenie papierosów 50 min spędziłam w łazience 3 godz spałam. To są notatki z programu Time Tracker na Androida. Suma to: 14:20. Od 00:40 do 10:20 brak aktywności, bo spałam, czyli przez czas 9:40. Łącznie 12:30 tego dnia spałam(!).  [ to tłumaczy czemu ten wpis publikuję o 5.25..] No dobra, przyznaję, że zaokrąglając do pełnych minut suma końcowa wyszła mi […]

Ja pisarka

Zostanę pisarką.  Od dzisiaj.  Laptop będzie codziennie w użyciu.  Do końca stycznia.  Będę pisać chociaż parę minut.  Tak się prawidłowo ustala cel.  Konkretny Szczegółowy Czasowy Realny.

niedziela 22.30 normalny wieczór

Jestem teraz u siebie w domku. Czekam aż ugotuje mi się ryż do zupy grzybowej. Tato był tu wczoraj rano (sobota), skosił mi trawę na ogródku (i przy okazji jednego żółwia ;)) i zostawił woreczek grzybów. Kanię usmażyłam – jednak bez jajka ten grzyb jest ledwo jadalny. Przekonałam się o tym poprzednio, więc tym razem chciałam go urozmaicić. Dodałam trochę przyprawy meksykańskiej i prażonych ziaren słonecznika, które mi zostały już nie pamiętam z czego. Wciąż ten grzyb był mega słony, więc ugotowałam do niego ryż. Oczywiście w super elektrycznym mini-garnku, do którego wsypuję tylko składniki, wlewam wodę i robię pstryk. […]

Po urlopie, zaczyna się codzienność

Próbowałam ogarnąć wszystkie sprawy przed wyjazdem. Pobrałam aplikację Nozbe do zadań, która miała mi w tym pomóc. Tuż przed wyruszeniem w podróż poprzekładałam wszystkie zadania na późniejsze terminy żeby je wykonać na spokojnie. I co? I nic. Nic takiego co jest na liście nie udało mi się zrealizować. O tyle dobrze, że zniknęły z głowy, ale zostały w programie, a napis „7 days overdue”, którego cyferka z każdym dnie rośnie, nie podnosi na duchu i w niczym nie pomaga. Powoduje nawet lekką frustrację, że te sprawy na mnie czekają.. I w dodatku pojawiły się jeszcze nowe. Czeka mnie wyprowadzka z […]

Urlop letni zaplanowany..

A więc wzięłam tylko tydzień wolnego. Plus jeden dzień na sprawy „urzędowe” związane z domem, co mi daje dodatkowy wolny weekend. Jadę na woodstock. Potem na Majorkę. A tak o lecę sobie na 3 dni. Zobaczę jak to tam wygląda. Jestem szalona i przerażona. Usłyszałam też, że odważna. A okazać się, że może i głupia. Lecę sama. Kupiony obecnie mam tylko bilet lotniczy. Noclegi u kogoś kogo nie znam. Z tym, że pierwszego wieczoru nie dotrę tam komunikacją miejską. Muszę to ogarnąć. Ewentualnie zostanie noc na plaży, ale po woodstocku jednak wypadałoby się ogarnąć i dospać. Jednak kusi ta wieczorna […]

Piękny upał..

To zdjęcie to tak dla zmyły. Chciałabym tu napisać tylko, że maj był cudownym miesiącem w moim życiu, ale to se newrati. Porządkuję, minimalizuję wciąż. Zmiany w życiu w końcu się odbywają. Koniec stagnacji. Może wspomnę później co to się u mnie teraz dzieje. Ale w skrócie powiem, że uczę się radzić sobie z emocjami tak żeby mi było dobrze i nie przejmować innymi. Egoizm w czystej postaci..