przerwa

Każdy kolejny poranek lepiej się wstaje.

Jeden komentarz

Zaczynam w tym tygodniu pracę o 6. To straszna pora. No ale kończę już o 14. I teoretycznie potem jestem wolna. Niby najwięcej dnia podczas tych zmian mogę wykorzystać. A jednak nie cierpię ich. Zwykle odsypiam jakieś popołudnie caluśkie. Gdy robiłam to już w poniedziałek to potem około środy byłam w połowie zmiany żywa. Lecz i tym razem miałam sprawy do zalatwienia wymagające wyjscia z domu, więc przespałam wtorek. I kawałek środy. Tak więc dla siebie mam tylko końcówkę tygodnia. To jak mogę lubić te zmiany? Żadne sposoby na pobudkę się nie sprawdzają. Rano jestem jak zombie, które przetransportowuje się […]

Po przerwie… wracam!

2 komentarze

Będę pisać. Będę będę będę! Taki mam plan. Po tej chorobowej przerwie na marnotrawienie wolnego czasu wróciłam do pracy, więc wrócę i do pisania. Koniec laby, czas na zajęcie się własnym rozwojem. Nie chcę już siedzieć na tyłku, a potem narzekać na samą siebie. Koniec z duszeniem w sobie złości, smutków i radości!