Rok: 2016

Komunikacja przez sprzęty to nie życie realne!

Czy komputery już całkiem zawładnęły naszym życiem? Mam obecnie trzy sprzęty rtv, które mi ułatwiają życie i towarzyszą prawie bez przerwy. No, jak liczyć muzykę to 5 (wieża z głośnikami i przenośny). Czy to dużo? Komputer, telefon i opaska. Non stop jeden jest przy mnie. Jak nie opaska to telefon. Odkleić się nie umiem. Dzisiaj chłopak, którego nie znam osobiście mnie wkurzył po raz kolejny, bo jak może pisać, że tęskni, żebym przytuliła, że chciałby przy mnie być, skoro mnie nawet nie zna osobiście? Naprawdę takie zamienniki rzeczywistości mogą komuś wystarczać? Może niech do telefonu się przytuli..

Nie mam sposobu na zgrywanie zdjęć..

1 komentarz

  Do ładu nie mogę dojść z tymi moim zdjęciami. wszędzie mam ich po trochę. Jeszcze nie obmyśliłam niezawodnego sposobu na przesyłanie z telefonu do komputera. Ostatnio stwierdziłam, że koniec z noszeniem tak często mojego aparatu, bo telefon robi podobnie zdjęcia. Dwa „soniaki”. Różowym zrobię zbliżenia i fajne filmy z koncertów, a biały, czyli telefon, wszystko takie na co dzień. Po zrobieniu porządku będę zamieszczać więcej. Wcześniej korzystałam z dysku zewnętrznego, ale jednak coś nie grało. Potem wymyśliłam One Driva i jeszcze coś było. Próbowałam przez bluetooth, ale to wszystko jest takie toporne. Chyba jednak zacznę regularnie korzystać ze zdjęć […]

Palenie to nie tylko zło, ale ZAWSZE SZANUJMY się nawzajem.

Okropny nałóg. Który rzekomo tylko szkodzi. Jednak ja uważam, że zrozumieją go tylko palacze. A o rzuceniu mogą mówić tylko ci którzy rzucali. Ja w tym nawyku widzę nie tylko minusy, ale i plusy. Jest ich tylko kilka, ale trzymam się ich. Nie chcę się rozstawać z tym uzależnieniem, bo coś mi daje. To nie tylko ślepe dążenie za chorym, wkręconym w to ogranizmem. Nie będę pisać co to takiego, bo mimo wszystko nie chcę namawiać do palenia. Nie częstuje niepalących, a namawiam wyłącznie w żartach. Nie znoszę dawać papierosa rzucającemu palenie – mam po tym wyrzuty sumienia i źle […]

Znów się o mnie blog.pl upomina..

Znów dostałam powiadomienie na maila, że miesiąc nie dodawałam wpisów. Nie wiem jak to się stało. Widocznie tego nie potrzebowałam. Nie pamiętałam nawet jak ta strona moja wygląda. Pobrałam aplikację. Chcę pisać, nie chcę dusić tego wszystkiego w sobie, ale mam problemy ze zdrowiem. Wstręt do jedzenia i zakupów. Za tym idzie brak sił, krwawienia z nosa, problemy z narządami wewnętrznymi i ogólne złe samopoczucie. Mam zmienne nastroje. Parę godzin latam jak na speedzie (jakkolwiek to jest), a potem łapię zgona, mam mdłości i robi mi się gorąco. Mało kto rozumie, że mi się nie chce jeść, że mnie to […]

Ciągle coś się dzieje

A to wynajem mieszkania, a to nowy komputer, a to praca zdalna, a to praca etatowa. Brak czasu wolnego. Pełno wyjazdów i rozjazdów. Nie ma ostatnio ani jednej chwili, w której zapytałabym siebie: co by tu można teraz zrobić. Robię co muszę i odpoczywam. I tak pomalutku wszystko poogarniam i dopiero wtedy się tu odezwę.

Piekę ;)

Przepracowałam cały weekend. Będę bogata we wrześniu, bo dopiero wtedy dostanę kasę za te dni. Wczoraj do 22 a dziś od 6. O 14 pojechałam na zakupy, a o 15 byłam w domu. O 16 już leżałam. Przebudziłam się przed 20 i się krzątam. Od jakiegoś tygodnia przymierzałam się do upieczenia focaccii. Przepis odkryłam w książce, którą dostałam na imieniny od siostry pt. „Jadłonomia”. Potestowałam parę przepisów przygotowując wegetariański obiad dla rodziny. I tylko to wyszło za pierwszym razem, a do reszty dań musiałam porobić kilka prób… Przy tej pierwszej focacci zrobiłam tylko jeden błąd dając ciasto bezpośrednio na folię aluminiową i […]

Po pięknym słońcu przychodzi burza…

Zawsze tak jest. Było kilka dni spokoju w moim życiu. Nawet nie kilka tylko ponad miesiąc szczęścia, a teraz dopada mnie chandra. Już zaczynam się denerwować. Już miałam w nocy koszmar. Do tego skurcz w nocy, który na szczęście nie sparaliżował mi nóg jak te z dwa tygodnie temu, ale jednak to wyraźny znak, że coś jest nie tak. To dla mnie są takie sygnały, że trzebaby wziąć się za siebie, zadbać o moje zdrowie fizyczne i psychiczne…

Co u mnie

Trochę mi się ostatnio rodzina sypie. Wszyscy chorzy albo nerwowi albo to i to. Trochę mnie to martwi. Muszę o siebie bardziej dbać, żeby i mnie nie dopadło. Byłam tydzień na urlopie. Zrobiłam prawie sama tysiąc kilometrów. Mam z 300 fajnych zdjęć.   Nie mogę się przekonać do siedzenia przy komputerze. Ostatnio mam problemy z ładowaniem go (rozwaliłam gniazdko), a do tego wkurza mnie już mały ekran (10-calowy) plus problemy z grafiką, przez które szybko się grzeje i miga ekran przy wyższej jasności.   Zmieniłam telefon i mogę instalować milion aplikacji. Szukałam apki do bloga, ale już jej nie widać […]

Wczoraj lisek, a dzisiaj kotek. Co mi wyskoczy jutro?

Wczoraj lisek, a dzisiaj kotek. Czy ja na pewno mieszkam w dużym mieście? Po 22 wracałam z pracy. Jest to trochę na odludziu. Są zabudowania, potem kawałek łąki, wielkie budynki poczty najgłówniejszej, potem tory, kawałek prostej bez bloków, a potem normalne ulice. I to właśnie pod koniec mojej drogi spotkałam te zwierzaki. Przy lisku ostro hamowałam. Kotek przebiegł a za mną przyklejone było auto. Nie wiem co bym zrobiła gdybym musiała i przy kotku hamować. Czy naprawdę muszę się nad tym zastanawiać? Czy tak ciężko zrozumieć, że ktoś po nocy może jeździć przepisowo tzn w górnej granicy poprawności? Ludziom tak […]

Oszpecona

Piszę ten wpis w pracy na nocce. Chciałam sobie paznokcie żelowe zeskrobać, ale jednak żadne z narzędzi, które mam pod ręką się do tego nie nadaje. Tak więc zostało mi pisanie. Mam obecnie ponadminutowe przerwy w pracy i nikogo do nadzoru mnie, więc wykorzystam to w ten sposób. Dzisiaj usiadłam sobie na kanapie na ogródku, wzięłam pióro i wylewałam z siebie żale co do moich sąsiadów. Ciut lepiej mi się od tego zrobiło od razu. Tam w tych moich wypocinach na samym końcu napisałam o nowym życiu jednej z moich starych opon, zamieszczę to tu, bo wiem, że fajnie mi […]

Czytam, więc piszę.

Miesiąc nie pisałam na blogu, aż blog.pl się o mnie przypomniał. A ja się tyle czasu do tego zbierałam, że aż minęło 30 dni. Następnego dnia po przypomnieniu opublikowałam notatkę bo kilka dni temu, w pracy, napisałam ją na komórce – o proroczym śnie. Był on z tydzień wcześniej i nie zapisałam od razu chociaż chciałam i nawet o tym komuś powiedziałam. Gdy komuś mówię co planuję to czuję się bardziej zmotywowana do zrobienia tego. Na pewno dużo działo się przez ten miesiąc, ale niewiele pamiętam. Pomysłów na pisanie kilka miałam. Trochę niefajnie, że jeden z planów noworocznych mi upadł. […]

Proroczy sen…

Miałam proroczy sen. Naprawdę. Gdybym opisała go na świeżo więcej bym pamiętała a tak to tylko króciutkie urywki. Śniło mi się że schodziłam po schodach w pracy na halę, odwróciłam głowę, bo zagadała mnie koleżanka. Ta, która wyjechala na dwa tygodnie i niewiadomo było kiedy wróci. Po zejściu po schodach popatrzyłam na nią drugi raz a to już nie była ona tylko inna koleżanka, jej imienniczka. Kilka dni wcześnie pisałam z nią wiadomości i dowiedziałam się, że jeszcze nie wraca, nie wie kiedy ale tydzień później na bank będzie. To było dziwne. Wyśniłam ją. Wyśniłam jej wcześniejszy powrót. Niedawno zastanawiałam […]

Co ma porządek do buców za kierownicą?

Porządek w moim otoczeniu jest dla mnie bardzo ważny. Działa na mnie motywująco, wyciszająco i cieszy me oko. Nie zawsze wszystko mam posprzątane, ale staram się tego pilnować od jakiegoś czasu. W sumie to staram się od zawsze, a od jakiegoś czasu mi to naprawdę wychodzi (!). Mniej więcej od przeczytania książki z metoda KonMari. Na początku bardzo Go pilnowałam i było dobrze. Potem trochę mniej aż znów Bałagan zapanował w moim życiu. Na nic nie miałam czasu. Wybierałam do zrobienia tylko te najprzyjemniejsze rzeczy i przez to, z obowiązkami i sprawami, które dopiero w późniejszym czasie zaowocują, byłam w […]

Sobota. Ciacho, PIT, komputer i mycie dredów.

W ten weekend miałam plan się lenić i chorować. Trochę się nie uda, bo jednak nie umiem nicnierobić. Wstałam o 7. Skoro poprzednie 5 dni wstawałam tuż po piątej to nie było to dla mnie problemem. Tak po prostu wyszło. Kot najpierw przyłaził na mnie i mi mruczał do szyi, a potem ugryzł w nogę. To jego sposób na pobudkę. Przeważnie potem znów przychodzi etap mruczenia i układania się na górnej części ciała (nieważne czy to nogi czy plecy czy brzuch, ważne żeby się zmieścił, tylko na wystających kościstych biodrach nie lubi). Jak nie może wyjść z pokoju, bo drzwi są […]

Wpis o wodzie.

Przed chwilą nazwalam siebie wysuszoną staruszką. Muszę pić więcej wody. Faktycznie piję jej  bardzo mało. W ten weekend byłam w Hydropolis to powinnam zostać natchniona. I zostałam – ciutkę. Bardziej zainspirowałam mnie siostra, której skóra znacznie się poprawiła odkąd zaczęła wlewać w siebie wodę i przeszła detoks soczkowy. Ja od kilkunastu lat mam problem z moją cerą. Warzywka w miarę jem. Po zakupie sokowirówki codziennie piłam soczki, potem coraz rzadziej, a teraz już od tygodnia stoi nieużywana. Minął dopiero miesiąc od zakupu. Wiem, że to tak często bywa ze sprzętami, że najpierw jest taki bum ma używanie, odkrywanie funkcji, a potem stagnacja. […]