sylwester… ;)

często po piciu mam tak, że za wiele nie pamiętam, ale gdy później mi ktoś coś opowiada to mi się to przypomina. i po tym sylwestrze też tak często miałam 🙂 ale dobrze, że film mi się nie urwał 😉
impreza u nas podobno 😉 była świetna :))))
następny dzień dużooo gorszy 🙁
chciałabym wiedzieć jak Wy wspominacie tą „moją” i inne – wasze imprezy…

było u nas około 28 osób + 5 odwiedzaczy 🙂 jak fajnie mieć miejsce do imprez!

11 thoughts on “sylwester… ;)

  1. Dana było naprawde super, swietnie sie bawilam!!!!! i naprawde dawno juz nie bylam na tak fajnej imprezce!!!! Dzieki za zaproszenie!! pozdrowienia dla wszystkich!!!

  2. „odwiedzacz” również dobrze się bawił przez te 5 minut, witając jakąś-tam mniejszą część Twoich gości.. ;p
    i muzykę niebanalną mieliście D:
    no nic.

    nie wyglądałaś na ‚nietrzeźwą’.. ;f

  3. i ja tam bylam i piwo z szampanem pilam;)niestety skutki na drugi dzien fajne nie byly..

    ale rowniez bawilam sie super!!

    Dana co ty pijana bylas?zachowywalas sie jak zawsze;)

    dzieki za zaproszenie,bo dawno sie tak swietnie nie bawilam(mowie to w imieniu swoim i Rafala)

    pozdrawiam i sciskam mocno:*

  4. Danusiu impreza sylwestrowa byla super. Jestem z niej zadowolona choc bylam ta osoba „dochodzaca” i w porownaniu z ta moja druga impreza Twoja zdecydowanie wygrywa :)a po drugie zdawalo mi sie ze bylam tak krotko a to bylo z 2 h takie mile towarzystwo 🙂 pozdrawiam

  5. A ja w sylwka siedziałem w domku i bansowałem z mamą. A nowy rok powitałem łykiem mleka, bo akurta piłem i tak się złożyło ze wybiła 00:00 a ja sączyłem mleko 😀

  6. No cóż…mój sylwester…hmmm…no jasne,że ZALICZAM!!!:)I to do bardzo udanych…był to mój pierwszy sylwester z moim kochanym mężczyzną(bo jak wiesz,jesteśmy ze sobą dopiero od zeszłego roku).Nie było tak dużo osób-była to domówka na 13 osób,kobiety w mniejszości ale i tak było naprawdę czadowo:)Strasznie dużo się bawiłam i chyba dlatego udało mi się uniknąć dużego upojenia alkoholowego i co za tym idzie mega kaca na Nowy Rok;)Strasznie dużo też jadłam-w końcu nie na darmo poświęciłam całe popołudnie na szykowanie jedzonka:)Było troszkę ludzi,których nie znałam poza moją starą,stałą ekipą… jednak bawiłam się fantastycznie i to do tego stopnia,że ok. godz.3.30 nie mogłam juz stać na nogach…ze zmęczenia.Cóż..nie dziwne-imprezka zaczęła się już po 19 i naprawdę było świetnie!!!Nie mogłam strawić tylko jednej osoby i obiecałam jej,że w NR 2006 w końcu zrobie jej krzywdę:/ale pomijając ów fakt,wszystko było o.k:)był to mój pierwszy sylwester od dawna,z którego byłam bardzo zadowolona.:):):)SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU!!!dla Ciebie i wszystkich odwiedzających Twojego bloga!:)ps.rano mało nie połamałam sobie nóg przewracając się na dużej ilości orzeszków leżących na podłodze w pokoju,ale to już mało istotne;)pozdrawiam:)

  7. Punk to życie bez alkoholu, bez nikotyny, bez narkotyków, bez władzy – bez władzy nad Twoim ciałem, bez władzy nat Twoją psychiką, bez władzy nad Twoją socjologią! To co prezentujesz swoja postawą to nic innego jak powielanie schematów, jakie narzuca system. Jesteś tylko kolejnym dzieciakiem, który muzyke i styl ubierania traktuje jako sposób na dobra zabawę. A punk to życie. Punk to życie samodzielne! Punk to życie na śmierć. Punk to śmierć na życie. No alcohol, no politics, no drugs, no masters!

  8. Niie było mnie niestety u Ciebie na sylwku chociaż byłem zaproszony (przez Magdzie ;)) ale napewno musiało być fajowo. Mam tylko zastrzeżenie co do poprawnwj pisowni ;p
    „…i po tym sylwstrze też tak często miałam :)” powinno być bez „często”, bo jest niepoprawnie gramatycznie i jeszcze „następny dzień dużooo gorszy :(” – zob. http://www.bykom-stop.avx.pl
    Pozdrawiam

Dodaj komentarz