Kiedy warto robić postanowienia noworoczne?

Jak miałam naście i 20-parę lat to zawsze chciałam mieć coś zaplanowanego na powitanie Nowego Roku. Trafiały się jakieś imprezki. Czasem to było tak, że po prostu gdzieś chciałam bardzo iść, więc szukałam kto coś robi i tam trafiałam.

Potem (dotyczy to zarówno tego dnia, jak i innych wyjazdów) zrozumiałam, że strasznie ważne jest towarzystwo, z którym się spędza te chwile, więc szłam za najbliższymi.

Odkąd mam swoją chałupkę polubiłam siedzenie sama w mieszkaniu na wiosce, w ciszy i spokoju. We własnym domku, z telewizorem.

Jednak od dwóch lat znów wychodzę. Rok temu był to Wrocław i mini ekipa. Standardowo – posiedzenie w domku, a potem na rynek. W tym roku wyszliśmy na… ogródek. Zrobiliśmy ognisko sylwestrowe. Postanowiliśmy skorzystać, że mamy kogoś mega przygotowanego na różne survivale i z pogody, która tej zimy póki co była łaskawa.

DSC05615

Od wielu lat postanowień noworocznych nie robiłam. Po prostu tego nie potrzebowałam. Naczytałam się, nasłuchałam jakie to głupie, jak to się nie udaje i ile pochłania naszego czasu i energii pilnowanie tego. Jak coś robię to nie lubię robienia po łebkach, nieprzykładania się i niekończenia sprawa. Jednak w tym roku zapisałam ołówkiem na kartce (udało mi się wrócić do pisania nie tylko na komputerze) moją własną osobistą listę rzeczy, które chciałabym w sobie zmienić i jakie rzeczy osiągnąć. Nie ma na niej wiele szczegółów, bo nie chcę być gołosłowna, ale są rzeczy ważne dla mnie. Nie ma tu także takich, nad którymi wciąż pracuję od jakiegoś czasu np. przytycie, wizyty lekarskie.

Na moim sylwestrze trafiło mi się super towarzystwo i rozmawialiśmy o postanowieniach, czytaliśmy swoje listy i nawzajem się inspirowaliśmy. Uważamy, że ta jedna cyferka, którą wielu z nas będzie pisać gdzieś codziennie, może zmienić nasze myślenie i zachowanie.

Na 5 osób aż 3 miały swoje przygotowane listy z wieloma punktami. Fajne było to, że wcale nie planowałyśmy o tym rozmawiać (choć miałam ochotę im wcześniej podszepnąć żeby coś przygotowali), a jednak ta rozmowa wyszła.

Jedna osoba ma plan pracować ze sobą i zrobić prawko. Druga uważała, że listę ma w głowie:

1. Nie robić postanowień noworocznych.

2. Patrz punkt 1.

Można i tak. Czy muszę dodawać, że to facet był? Ale spoko, jego żona uwzględniła go na swojej liście postanowień…

A teraz moja lista:

1. Pozbywać się zbędnych rzaczy, nie gromadzić, wyrzucać – już dawno zauważyłam, że to poprawia nastrój, bo pewne stare rzeczy przypominają, że coś trzebaby z nimi robić, a do tego jestem pod wpływem metody japońskiego sprzątania KonMari.

2. Dbać o porządek w mieszkaniach na co dzień – no właśnie ta metoda sprzątania pozwala na to by nie zagracać otoczenia zbędnymi rzeczami, odkładać je na swoje miejsca (znaleźć takie), przetestowałam to dwa tygodnie i faktycznie sprawdza się i jak ma się odpowiednie przygotowanie to da się radę tak robić.

3. Doprowadzić nogę do porządku – po dwóch zabiegach artroskopii trafiłam na lekarza, który wyjaśnił mi, że w środku kolana jest już w porządku, a reszta zależy od ćwiczeń, wzmacniania mięśni stabilizacyjnych i ostatecznością jest już tylko wstrzykiwanie kwasu hialuronowego.

4. Zawsze wyglądać pięknie – czysto, ciuchy i makijaż – to poprawia samopoczucie już na starcie dnia, poza tym „Zawsze trzeba wyglądać bosko, bo nigdy niewiadomo kiedy spotkamy swojego wroga”.

5. Nie dać stresowi i złym emocjom sobą kierować. Przeczekać! – ja to jestem strasznie niecierpliwa, lękliwa i szybko wpadam w złość, a potem zwykle okazuje się, że neipotrzebnie traciłam energię na takie błahostki. Chcę się odcinać od takich złych emocji i szybkich reakcji.

6. Nie wymagać od innych pomocy dla mnie. Prosić o nią i dziękować. – jestem za bardzo roszczeniowa, a tłumaczę to sobie tak, że jestem średnim dzieckiem i zawsze musiałam się upominać o swoje. Zrozumiałam w końcu, że czasem wystarczy poprosić o pomoc by ktoś jej udzielił z uśmiechem i że nie wszyscy chcą mi pomagać.

7. Pisać bloga lub pamiętnik co kilka dni – do pisania wróciłam z rok temu, od tej pory różnie się działo. Nie wszystko chciałam zamieszczać i dlatego czasem nie miałam ochoty pisać, więc zamierzam pisać „dla siebie” i „dla wszystkich”. Jest to taka moja mini pasja. I chcę w tym punkcie podkreślić żeby popracować trochę nad regularnością tych wpisów.

8. Zadbać o kręgosłup. Prostować się – łopatki do tyłu i już całe plecki pięknie się układają, a do tego cycki widać (w przypadku średnich – wyglądają na większe, a dużych – są na właściwym miejscu)

9. Do sklepu chodzic z listą zakupów – gdy mi to się zdarzało to zwykle osiągałam cel. U mnie nie chodzi jednak o to by nie kupować ponad listę (to w minimalnym stopniu), tylko żebym kupowała wszystko co mi trzeba i nie wychodziła ze sklepu „bo mam dość”. Zakupy to dla mnie męczarnia, ale odhaczanie punktów na wszelakich listach jest dla mnie bardzo satysfakcjonujące, więc mam nadzieję, że uda się zmienić to moje egatywne podejście do zakupów.

10. Ogarnę finanse. Jak najrzadziej pożyczać pieniądze, a najlepiej wcale. – ciągle mnie to zastanawia jak ja to robię, że zarabiam tyle, wydaję tyle, a na koniec miesiąca i tak pożyczam. Prowadzę budżet w Microsof Money bardzo skrupulatnie. Pożyczam, ale oczywiście potem, przy wypłacie od razu się rozliczam, oddaję długi i płacę rachunki w pierwszej kolejności, ale i tak pod koniec (albo i w połowie) jednak okazuje się, że potrzebuję jeszcze parę dych. I nie zawsze chodzi o to, że nie mam. Przeważnie mam na innych kontach, ale kredytowej nie chciałam ruszać, bo frajdę mi sprawia, że jej nie potrzebuję (odsetki są minimalne, a jak karty nie używam i tak płacę te 2 zł co miesiąc), a oszczędnościowe jest do oszczędzania, więc niech sobie tam kasa będzie i niech rośnie..

11. Nie dawać rad. Pytać o prośbę – ten punkt zapisałam jako pierwszy, a jednak przeczytałam jako ostatni. Okazało się, że jest świetnie trafiony co do zachowań ludzi w społeczeństwie, a zwłaszcza mnie. Mam mózg konkretny, więc gdy ktoś na coś się uskarża to mu doradzam. Tak mamy w większości, a jednak nie o to chodzi w komunikacji międzyludzkiej. Sama często opowiadam komuś o ciekawych rzeczach, które mnie spotkały, ale robie to tylko po to żeby się wygadać.

12. Skupić się na sobie, na swoim rozwoju i szczęściu – to kontynuacja całego mojego dorosłego życia, ale jest to dla mnie tak ważne, że wolałam to zapisać. Łażą mi po głowie jakieś kursy doszkalające, ale nic konkretnego jeszcze się nie ukształtowało.

 

Tak więc podsumowując:

Masz potrzebę zrobienia listy – zrób ją. Jak zrobisz to pamiętaj o niej.

Planuję zapisać ją pięknie, wydrukować i powiesić na lodówce. By pamiętać i cieszyć się z wykonywania podpunktów. A na koniec roku odhaczę punkty, nad którymi udało mi się popracować i może zrobię kolejne… :).

 

Dodaj komentarz