Wydarzyło się dziś w pracy coś niesamowitego. Coś na co czekałam sporo czasu.

Wydarzyło się dziś w pracy coś niesamowitego. Coś na co czekałam sporo czasu, ale nie byłam pewna, czy to kiedyś nastąpi. Przeszkadzało mi to co jest, ale nic z tym nie mogłam zrobić. Jeszcze nie wiem w jakim stopniu będę to wykorzystywać, bo trudno mi się tak od razu przestawić na nową sytuację, ale sądzę, że to zmiana na lepsze.

etomanetic

Moja szefowa poprosiła żebym przestała jej „paniować” i mówiła po imieniu!

Pracuję tam już pełne 3 lata. Starsze stażem koleżanki zwracają się do niej per A, ale ja i koleżanka przyjęta w podobnym terminie jeszcze nie.

Przyjmując się do pracy dokładnie wypytałam o hierarchię tzn. kto komu podlega i wydaje polecenia. W poprzedniej produkcyjnej były z tym problemy, i w sumie to chyba nawet wyleciałam po części za niesłuchanie kogo trzeba. I niestety też za pomoc innym. W tej firmie tak nie jest.

Ostatnio wypytywałam o relacje z szefową koleżanki z najstarszym stażem. Zbieg okoliczności? Faktem jest, że się nie widziały od tej naszej rozmowy. Ostatnio często krępujące były sytuacje, że ja „paniuję”, a większość nie. Już nawet w rozmowach zaczęłam mówić o niej po imieniu, bo tak było prościej.

Jestem zaskoczona tą propozycją, bo sytuacja była taka, że ja ją informuję o mojej planowanej dłuższej nieobecności, a ona mi na coś takiego zwraca uwagę. Czyżby to miało znaczyć żebym wracała do firmy jak najszybciej, bo jesteśmy wszyscy tam razem blisko? Czy to może takie pożegnanie? Nie ukrywam, że wciąż boję się o posadę. Ja wiem, że jestem dobra w tym co robię, jestem doceniana, wypłaty coraz lepsze, znajomi się zmieniają, ale wciąż są tacy, którzy są przy mnie. Uprzedzając, że może mnie dłużej nie być trochę się mój strach wzmógł, bo przecież jak mi teraz daliby wypowiedzenie, to oczywistym jest, że idąc na zwolnienie mogę pociągnąć (a nawet musiałabym) 180 dni i zamknęłoby mi to drogę powrotną. Jednak wolałam powiedzieć, być lojalna, uprzedzić żeby się w firmie w grafiku poukładało, żeby można było zaplanować pracę. Plusem mojego zwolnienia będzie, że prawdopodobnie szefowa rozdzieli dwie nieprzepadające za sobą koleżanki (w sumie to jedna ma coś do drugiej, ale nie powie jej wprost, a druga chętnie nagada na tą pierwszą jak tylko zniknie z pola widzenia, ale pozornie jest zgoda). Ciekawie w tej firmie mam ;-).

To moje ostatnie dni przed urlopem, zwolnieniem, zabiegiem i znów zwolnieniem. Próbuję się napracować i nacieszyć tym, że mam zajęcie – na zapas. Wiem, jak strasznie mi będzie tego brakowało. Chcę mieć już zdrową nogę, znaleźć nowe mieszkanie i wrócić do moich wszystkich koleżanek. I do szefowej – A.

Poczytaj mnie jeszcze:

One thought on “Wydarzyło się dziś w pracy coś niesamowitego. Coś na co czekałam sporo czasu.

  1. No to ja życzę powodzenia :). Ja w swoich nieoficjalnych kontaktach z wicedyrekcją jestem per „ty”, przy oficjalnych imprezach przez „pani”. A z dyrekcją zawsze „pani”. A i tak myślę sobie, że można być na „ty” i być wrogiem, a można i na „pani” i być przyjacielem.

Dodaj komentarz